Powojniki, róże i inne kwiaty jednoroczne na moich balkonach

Od trzech dni pada śnieg z deszczem i temperatura oscyluje w granicach 1-2 stopni. Czas pomyśleć o okryciu swoich roślin balkonowych przed mrozem. Tydzień temu przygotowałam do sezonu zimowego donice, w których rosną powojniki i róża tzn. wyrwałam kocimiętkę, fasolę i inne groszki pachnące, które jeszcze pięły się po kratce by na wiosnę bez żadnych przeszkód ładnie wyrosły tulipany i inne cebulowe roślinki. W trakcie tego wyrywania zauważyłam, że cebulki już puściły korzonki. Miałam zamiar opatulić pozostałe rośliny agrowłókniną ale tego samego popołudnia rozpadał się deszcz i pozostawiłam te prace na kiedy indziej. W międzyczasie kupiłam 40 litrów ostatnio reklamowanego w programach ogrodniczych specjalnego podłoża do okrywania roślin.  Wczoraj, gdy stwierdziłam, że zima nadchodzi naprawdę wielkimi krokami ubrana w ciepłą kurtkę przystąpiłam do ostatnich w tym roku prac balkonowych. Okryłam agrowłókniną różę i  powojniki i obsypałam tym specjalnym podłożem, które do wiosny ma stać się kompostem. Oprócz tego przysypałam także zimujący na balkonie winobluszcz pięcioklapowy, borówkę amerykańską i ziemię wokół nashi dla zabezpieczenia  posadzonych w niej  tulipanów.  Także kobea dostała ciepłą kołderkę choć wiem, że nie przetrzyma zimy ale bardzo ładnie się rozrosła i nie chciałam jej niszczyć. W tej chwili bardzo ładnie zdobi przegrodę balkonową bo jej listki przebarwiły się na bordowo. Dosyć szybko uwinęłam się z tą robotą bo było niemiłosiernie zimno i mokro i brudno. Teraz czekam na wiosnę a na balkon będę wychodziła tylko po to by wsypać ziarno do karmnika. W tym roku mam ładną drewnianą budkę.

Tymczasem pozbierałam fotki moich niecytrusowych roślin, które rosły w tym roku na obydwu moich  balkonach.

Balkon szary

Balkon biały

Jesienne przyjemności

 Dzisiaj była w miarę dobra pogoda na prace balkonowe. Nie było za zimno i spokojnie można było pogrzebać w donicach  bez nabawienia się kataru. Ubrana w ciepły polar dosyć szybko obskoczyłam swoje dwa balkony. A co miałam do roboty? Otóż:

  1. Wnieść do domu jeszcze przebywające na  dworze bugenwillę, figę i oliwkę
  2. Wykopać przekwitnięte rośliny
  3. Wykopać bulwy begonii
  4. Przesadzić różę
  5. Posadzić cebulki wiosennych kwiatów
  6. Zebrać jagody goi

To co zamierzałam zrobić udało mi się w 100%. Bardzo się cieszę, że w końcu znalazłam czas na posadzenie cebulek. Jakiś czas temu kupiłam czosnki żółte i fioletowe, szafirki, narcyzy i tulipany. Obsadziłam nimi donice na obydwu balkonach i donicę z drzewkiem nashi. Ciekawe czy cebulki przetrwają zimę i jaki będzie efekt tego sadzenia. W każdym razie jak coś wyrośnie na wiosnę to powrócę do tematu. Ale zanim wkopałam cebulowe to musiałam wykopać begonie. Szkoda było mi trochę, ponieważ niektóre jeszcze kwitły. Chcąc zachować bulwy na przyszły rok trzeba było wykazać się zdecydowaniem i szybkim ruchem łopatki uciachać zielone części a bulwy odstawić do wyschnięcia. W przyszłym roku posadzę je wszystkie razem w skrzynkach balkonowych. Mają pełne kwiaty więc będą ładnie zdobiły mój mniejszy balkon.

Punkt czwarty mojej listy zadań to przesadzenie róży. W tym roku wyleczyłam się całkowicie z chęci posiadania róży. Ta, którą kupiłam nawet ładnie rosła ale za bardzo przyciągała mszyce i przędziorki. Częste opryski niszczyły liście powojników więc postanowiłam, że róża będzie stała sobie w oddzielnej donicy w drugim kącie balkonu. Tak też się stało. Miałam trudności z wyciągnięciem jej z ziemi bo korzenie trochę się rozrosły ale przynajmniej teraz powojniki będą miały więcej miejsca. Muszę zaopatrzyć się w agrowłókninę by zabezpieczyć różę na zimę bo mimo, że nie polubiłam jej za bardzo  to szkoda by zmarzła. Zresztą powinnam także pomyśleć nad zabezpieczeniem mojej jagody amerykańskiej bo jest posadzona w plastikowej donicy, która zapewne nie uchroni korzeni przed mrozem.

Ostatni punkt moich prac ogrodniczych to owocobranie. Dzisiaj pozrywałam jagody goi, które od kilku tygodni zdobiły krzaczek. Wszystkie liście już opadły i pozostały same czerwone kuleczki. Ale o moich krzaczkach goi napiszę później jak ususzę moje zbiory.

Poza tym dojrzałam w gąszczu kobei jeszcze kwitnący fioletowy powojnik a i kobea nie pozostała gorsza i też pokazała kwiatek w całej okazałości – to ostatnie wspomnienie lata. Natomiast do zimy przygotowuje się drzewko nashi i winobluszcz pięcioklapowy, który ukorzeniłam w tym roku. Wystarczyły tylko trzy dni by liście przybrały jesienne barwy.

Bardzo przyjemnie i pożytecznie dzisiaj spędziłam czas na moich balkonach tym bardziej, że dodatkowo mogłam podziwiać pięknie wybarwione liście drzew, które rosną w pobliżu. Mimo, że mam ładne widoki za oknem to i tak jesieni nie lubię.  I to właśnie skusiło mnie, by trochę odczarować ten chłodny czas  i chociaż przez chwilę popracować z myślą o wiosennych rabatkach.