Zimowe owocobranie

Siedzę sobie w cieplutkim mieszkaniu w zimowy wieczór popijając napar z imbiru z dodatkiem własnej cytryny. Imbir łagodzi przeziębienie a własna cytrynka potęguje jego pozytywne działanie. W tym roku nie mam dużych zbiorów bo udało mi się wyhodować jeden owoc cytrona, jedną cytrynę i cztery limonelle. Druga cytryna, która jeszcze trzymała się na gałęzi zaczęła gnić więc została wyrzucona.  Obecnie tylko cytron jeszcze czeka na konsumpcję, został ostatni bo był największy i najładniejszy i szkoda mi go pokroić. Cytrona musiałam sama zerwać z bólem serca w obawie o życie rośliny  ponieważ z drzewka opadły wszystkie liście. Na szczęście gałązki nie zaczęły czernieć i obecnie obserwuję wzrost malutkich listeczków z uśpionych oczek. Mam nadzieję, że drzewko ładnie się rozgałęzi i „pójdzie” w masę liściową by w przyszłym roku znowu obdarować mnie swoim owocem.

Tak rozwijał się cytron przez ostatni rok. Od kwiatka do owocu oraz pozostałe skarby.

Limonella

Ostatniej zimy był „rzut” cytrusów do sieci sklepów Biedronka. I to wcale nie owoców cytrusowych bo to nikogo pewnie by nie zdziwiło ale roślinek cytrusowych. Do wyboru były limonelle i kalamondynki. Generalnie cytruski cieszyły się sporym zainteresowaniem i dosyć szybko znikały ze sklepowych półek. Mimo to wcale nie byłam zainteresowana ich zakupem, ponieważ już wcześniej posiadałam w swojej kolekcji limonelle i niestety w krótkim czasie zawsze śmiertelnie chorowały i stwierdziłam że jest to cytrus trudny w uprawie  i wyeliminowałam z chęci jego posiadania.

Ale pewnego razu robiąc zakupy zobaczyłam taką przedostatnią bidulkę przecenioną na dodatek i postanowiłam dać sobie a przede wszystkim roślince ostatnią szansę.

Długo jej nie przesadzałam i czekałam jak zacznie reagować na nowe miejsce. W niedługim czasie to co miało uschnąć to uschło a pozostałe gałązki zaczęły wypuszczać nowe przyrosty. Dopiero niedawno przesadziłam limonellę do nowej ziemi i znając zbawienny wpływ świeżego powietrza wystawiłam na balkon. Limonella obsypała się kwieciem i ku mojej radości wydała kilka owocków. Na razie są małe ale wygląda na to, że trzymają się mocno. Może ten egzemplarz trochę dłużej pobędzie ze mną.

Kwitnące lato

 Dzisiaj była piękna pogoda, upalne lato wreszcie zawitało. Cytruski są w swoim żywiole, tylko porwisty wiatr od czasu do czasu robi szkody na moim balkonie przewracając donice z roślinkami. W związku z tym musiałam dyskretnie przywiązać je do balustrady.  Ale na szczęście to im nie przeszkadza i jak na porę letnią przystało kwiaty kwitną, owoce dojrzewają i zawiązują się nowe. Jeśli chodzi o kwiaty, to wydaje się, że wszystkie kwiaty cytrusów wyglądają tak samo. Ale po dokładnym ich obejrzeniu możemy się przekonać, że wcale tak nie jest. Różnią się wielkością, wyglądem pręcików, słupka a także zapachem. Uważam, że nic nie przebije zapachu pomarańczy chinotto. Ponoć wspaniale pachnie także pomarańcza bouquet de fleurs ale do tej pory zakwitła u mnie tylko raz i tylko jednym kwiatkiem więc nie miałam skali porównania. A tymczasem pokazuję fotki wszystkich kiedykolwiek kwitnących u mnie cytrusów.