Dokarmianie ptaków zimą cd.

Dokarmiania ciąg dalszy, choć już marzec i niedługo przyjdzie czas na zamknięcie ptasiej stołówki.  Ale, że jeszcze mróz trzyma to na balkonie dowiesiłam jeszcze jabłko i plaster słoniny. Muszę powiedzieć, że amatorów na jabłko nie było więc zostało zdjęte. Słonina jest podziubana tylko trochę, natomiast największą furorę robi słonecznik, który muszę dosypywać co parę dni.  Ale ostatnio mam nowych gości bo do karmnika oprócz sikorek przylatują małe zielone ptaszki. Jak wyszukałam w necie są to dzwońce i są pod ochroną. Ciekawe czy to one tak ładnie śpiewają o poranku. Dziwne, że wcześniej ich nie było. Nadlatują całą chmarą i okupują karmnik. Dzwońce jedzą na miejscu i mają inne zwyczaje niż sikorki, które wybierają po jednym ziarenku i odlatują w inne miejsce. Jedna rzecz mnie martwi. Ptaszki te tłuką się o szyby okienne tak mocno, że wczoraj jeden z nich nie przeżył uderzenia bo leżał martwy na balkonie. Dzisiaj rano druga gapa miała więcej szczęścia bo po upadku na kafle i  po odpoczynku  odleciała. Mam nadzieję, że nie będzie więcej takich wypadków.

10.03.2013r. muszę edytować wpis bo po pod wieczór do mojego karmnika przyleciało stadko zupełnie nowych ptaków. Nie wiedziałam jak się nazywają  a pojawienie się czarnych dużych okazów było dla mnie ogromnym zaskoczeniem. W pośpiechu chwyciłam za aparat i po cichutku zaczęłam pstrykać zdjęcia. Dopiero  gdy oglądałam je w komputerze – sprawdziłam w necie jaki to gatunek i okazało się, że to były szpaki. Nigdy na żywo nie widziałam szpaków a tu taka niespodzianka tym bardziej, że dzisiaj po południu zaczął padać śnieg  i do dzwońców dołączyły sikorki. Przez cały dzisiejszy dzień obserwowałam ptasie walki o dostęp do karmnika i gdy nagle zamiast małych ruchliwych ptaszków zobaczyłam o wiele większe i na dodatek czarne to zdębiałam. Chwila nieuwagi a tu taka zamiana 🙂

Sikorki

Tej zimy zaczęłam dokarmiać ptaki. We wcześniejszych latach też podejmowałam takie próby ale ze względu na to, że mieszkałam prawie w centrum miasta  żadne ptaszki nie przylatywały. Okolica była zdominowana przez gołębie a one nie miały ochoty na tłuszczową kulę.

Obecnie jest inaczej, mieszkam nieopodal lasu i na moje balkony przylatują sikorki bogatki i modraszki. Co prawda nie jest to gatunek zagrożony jednak miło jest mieć poczucie spełnienia dobrego uczynku i otrzymania nagrody w postaci możliwości obserwowania z bliska zajadających się ptaszków.

Zresztą nie tylko ja lubię na nie patrzeć ale również moje kotki, które z wielkim zainteresowaniem czają się przed szybą.

W mojej okolicy są także sójki ale widzę je tylko na drzewach.

Mam dwa karmniki, jeden zakupiony w markecie za 5zł (naprawdę) jest to plastikowa tuba, do której wsypuje się ziarno a drugi wykonałam sama czyli zrobiłam tłuszczową kulę. Kula zrobiona jest ze smalcu zmieszanego głównie  z ziarnami słonecznika  ale też z płatkami owsianymi, rodzynkami i orzechami. Wszystko zapakowane w siatkę po ziemniakach. Nawet fajnie mi wyszła i sikorki bardzo ją lubią.

Zdjęcia robione są przez szybę bo ptaszki są bardzo płochliwe i dlatego niektóre mogą być niewyraźne.

Akcja odchudzanie kota

Akcja odchudzanie kota.

Bardzo ważne jest utrzymywanie właściwej wagi swoich pupili. Nadmierne kilogramy naprawdę utrudniają życie kotu. Kot jest ociężały a przez to mało sprawny. Nie interesują go drapaki i inne urządzenia, które wymuszają większą aktywność. Kot taki bardzo dużo śpi. Nadwaga powoduje, że nasz zwierzak ma trudności z wykonywaniem toalety, ponieważ nie dosięga swoim pyszczkiem do ogona. Znając wrodzoną skłonność kota do czystości taka sytuacja nie jest dla niego komfortowa. Poza tym jeśli mamy drugiego kota w domu i jest on sprawny i zwinny to nasz grubas przeważnie staje się obiektem ataków. Drugi kot demonstruje swoją mocniejszą pozycję i zachowuje się agresywnie poprzez prychanie, gryzienie i polowanie przez co nasza kicia czuje się zdominowana i nie ma chęci by odpierać ataki swojego kociego towarzysza.

sheba5Sheba jeszcze niedawno ważyła 10 kg. I właśnie dlatego trzeba było podjąć decyzję o diecie. Odchudzanie kota jest tak samo trudne jak próba odchudzania siebie. Trzeba być niezwykle konsekwentnym, tym bardziej że kotek nasz, najukochańszy pupilek jest ciągle głodny i  bardzo prosi o jedzenie. Ostatnie kilka miesięcy nie należały do owocnych, ponieważ  niestety dokarmiałam swojego zwierzaka. Jednak po wizycie u weterynarza, który trochę mnie postraszył trzymam się ściśle jego zaleceń. I tak przy wadze 10 kg Sheba dostaje  dziennie 5o g suchej karmy weterynaryjnej „obesity” firmy royal canin. I muszę z zadowoleniem stwierdzić, że widać już efekty.