Zimowanie – czy to już?

Dzisiaj o 6 rano temperatura na moim balkonie wynosiła 12,5 stopnia, o godz. 7 termometr  za oknem wskazywał 3 stopnie. Od  razu przypomniałam sobie jak się stresowałam w zeszłym roku, gdy postanowiłam przezimować swoje cytrusy na zabudowanym balkonie. Całą jesień obserwowałam powolny spadek temperatury, w końcu zakupiłam styropian i zimową agrowłókninę w które zapakowałam i owinęłam swoją kolekcję. Niestety, gdybym wiedziała, że zima będzie tak piekielnie mroźna nie bawiłabym się w ten sposób. A gdy temperatura  spadała coraz niżej to jeszcze spanikowałam i to pod koniec zimy i wniosłam swoje cytrusy do cieplutkiego mieszkania. Ci co chociaż trochę znają się, pewnie złapią się za głowę i wcale  się nie zdziwią  dlaczego straciłam swoją kolekcję. Moje cytrusy przemarzły lub doznały szoku termicznego, naprawdę szkoda gadać tzn. nie chcę wracać do tych naprawdę przykrych wspomnień tym bardziej że chciałam dobrze. Ale w tym sezonie jesień 2010/ zima 2011 roślinki spędzą ten trudny okres w domu i na klatce schodowej. Te cenniejsze okazy będę miała jednak na parapetach w mieszkaniu. Muszę jeszcze pomyśleć jak ja to wszystko poupycham. Wiem, że nie jest to tylko mój problem, bo wielu cytrusomaniaków też co roku zadaje sobie to pytanie. Tak więc zastanawiam się czy już jest czas na przeprowadzkę roślin tym bardziej, że w ciągu dnia temperatura na moim balkonie  osiąga ponad 20 stopni.  Wielka szkoda, że już koniec lata.