Zimowe owocobranie

Siedzę sobie w cieplutkim mieszkaniu w zimowy wieczór popijając napar z imbiru z dodatkiem własnej cytryny. Imbir łagodzi przeziębienie a własna cytrynka potęguje jego pozytywne działanie. W tym roku nie mam dużych zbiorów bo udało mi się wyhodować jeden owoc cytrona, jedną cytrynę i cztery limonelle. Druga cytryna, która jeszcze trzymała się na gałęzi zaczęła gnić więc została wyrzucona.  Obecnie tylko cytron jeszcze czeka na konsumpcję, został ostatni bo był największy i najładniejszy i szkoda mi go pokroić. Cytrona musiałam sama zerwać z bólem serca w obawie o życie rośliny  ponieważ z drzewka opadły wszystkie liście. Na szczęście gałązki nie zaczęły czernieć i obecnie obserwuję wzrost malutkich listeczków z uśpionych oczek. Mam nadzieję, że drzewko ładnie się rozgałęzi i „pójdzie” w masę liściową by w przyszłym roku znowu obdarować mnie swoim owocem.

Tak rozwijał się cytron przez ostatni rok. Od kwiatka do owocu oraz pozostałe skarby.

Cytron maxima

Pod koniec lipca owoc na cytronie odpadł. Po przyjeździe z urlopu na gałązce, na której wisiał zobaczyłam samą szypułkę. Ale zauważyłam również, że roślina od razu zaczęła wypuszczać nowy przyrost. To bardzo mnie ucieszyło, bo cytron zwiększy swoją masę liściową, będzie gęściejszy i ładniejszy i lepiej zniesie zimowanie. Ciekawe czy jeszcze zakwitnie tego lata? Chociaż przez ostatni rok bardzo się wysilał by wykarmić owoc więc dobrze, że teraz  wypuszcza chociaż listki.

cytronp8063811

Owoc został umyty i przekrojony na pół. Byłam bardzo ciekawa jak wygląda w środku. Czy jest taki sam jak ten, którego otrzymałam przy zakupie rośliny. Owoc miał bardzo mało białego miąższu i przypominał cytrynę. Nie miał pestek. W smaku za to jak cytron – lekko gorzkawy. Skoro wyglądał jak cytryna to od razu ukroiłam plasterek i wrzuciłam go do  mojej porannej herbaty. Smakowała wyśmienicie.

W tym momencie można powiedzieć, że cały cykl produkcyjny cytrona od kwiatka do herbaty został zamknięty.

cytronp7313803cytronp7313806

cytron maxima_od początku

Roślinkę o nazwie cytron maxima kupiłam w marcu 2010r. Od razu została ustawiona na moim zabudowanym balkonie, ponieważ było już na tyle ciepło stwierdziłam, że się ładnie zaaklimatyzuje. Drzewko miało kilka kiści z pąkami kwiatowymi. Były o wiele większe niż na pomarańczy i cytrynie. Dodatkowo jako bonus otrzymałam dojrzały owoc tego cytrusa. Był bardzo duży i pachniał niesamowicie. Niestety nie od razu zawiązywały się owocki, ponieważ niektóre kwiatki były męskie a żeńskie jakimś dziwnym trafem odpadały.

cytron_d_1 cytron3

Ale cytron najwyraźniej czuł się  u mnie dobrze, bo pojawiały się nowe kwiatki, z których miałam nadzieję doczekać się takiego owocu  jak na zdjęciu powyżej.

Tak wyglądają kwiaty żeńskie – gdy opadną płatki zostaje malutki owocek.

Te zdjęcia zrobiłam w kwietniu 2010r.

cytron00cytronmax2

Na cytronie co jakiś czas pokazywały się kwiatki i zawiązywały owoce. Zakwitła mi nawet cała kiść i utworzył się wachlarz z mini owockami. Niestety żaden z nich się nie utrzymał. Ale ładnie to wyglądało.

To zdjęcie zrobiłam w czerwcu 2010r.

cytron2_3

I w końcu doczekałam się!!! Z jednego takiego malutkiego zawiązka urósł owocek :) Trzymałam kciuki, żeby się utrzymał  bo mimo, że taki malutki to w porównaniu z owockami cytryny był sporawy. Naprawdę wielka satysfakcja, bo coś takiego urosło od kwiatka, który urodził się już u mnie. Teraz pozostawało tylko dobrze odżywiać roślinę by nie odrzuciła tego maleństwa.

To zdjęcie zrobiłam w lipcu 2010r.

Aktualizacja z końca sierpnia 2010r.

rośnie, rośnie :cool:

Po wakacjach można było  śmiało powiedzieć, że mi się udało. Owoc był jeszcze zielony ale za to okazały. Pięknie i szybko podrósł przez ostatnie dwa miesiące. Byłam pod wielkim wrażeniem i rozpierała mnie duma. Tylko  zaczynałam zastanawiać się co dalej, chociaż jeszcze przez chwilę moje cytrusy mogły postać na balkonie, ale nie za długo… Już była jesień

Te zdjęcia zrobiłam 07 października 2010r.

cytrona072415

11 października 2010r. cytron oraz pozostałe roślinki przeszły na zimowanie a w zasadzie na letnisko, bo niestety nie mogę zapewnić im idealnych warunków podczas tzw. spoczynku zimowego( 10-15st.) Cytrus został postawiony na parapecie. Co prawda okna wychodzą na południową stronę ale w zimie i tak jest mało słońca. Musiałam pamiętać by codziennie rano odsłaniać rolety. W listopadzie na moim zabudowanym balkonie była jeszcze idealna temperatura na zimowanie, bo utrzymywało się tam 10-12 st. ale nie chciałam w tym roku ryzykować bo nie wiadomo było jaka zima będzie przed nami?

To zdjęcie zostało zrobione 11 października 2010r. czyli w pierwszy dzień zimowania. Byłam bardzo ciekawa w jakim stanie mój cytron dotrwa chociaż do marca i czy zdołam utrzymać owoc? Miesiące od listopada do lutego to dla cytrusów najgorsze miesiące w roku. Powód jest oczywisty: mało słońca i wysoka temperatura. Naprawdę trzeba mieć i doświadczenie i wyczucie w opiece nad cytrusami w tym okresie. Trzeba uważać by nie przelać rośliny i żeby nie zrzucała liści i żeby gałązki nie zaczęły czernieć i żeby przędziorki nie zjadły. Ale też są plusy, bo jak ktoś przyjdzie w odwiedziny, to od razu owoce naszej letniej pracy rzucają się w oczy i wtedy okrzykom „ach i och” i pytaniom „czy to jest sztuczne ?” nie ma końca


Dziwne, że od listopada do stycznia nie zrobiłam żadnych zdjęć cytronowi, ale pewnie dlatego, że nic bardzo złego się nie działo. W lutym 2011r. odetchnęłam, że chyba wszystko co najgorsze mamy za sobą. Przez zimę cytron zgubił trochę liści, nawet zaczęły czernieć końcówki gałązek ale udało się to opanować poprzez zmniejszenie ilości wody. Na szczęście owoc wisiał dalej. Pod koniec lutego już można było zauważyć, że owoc zaczyna się wybarwiać. Fajnie to wyglądało, gdy za oknem leży śnieg a w domu egzotyka.

Te zdjęcia zrobiłam 20 lutego 2011r. o ósmej rano.


Na początku marca to człowiek tylko się uśmiecha na widok żółtych rumieńców wyhodowanego przez siebie owocka

Te zdjęcia zrobiłam 05 marca 2011r.

Tak owocek wyglądał pod koniec miesiąca. Cytron korzystał  z wiosennego słonka na balkonie- wtedy było naprawdę gorąco. Wszystkie moje duże cytrusy zostały już przeniesione na balkon – koniec zimowania. Wieczorem cytron powędrował jednak na swoje zimowe miejsce, bałam się  żeby go jeszcze nie przewiało :wink:

Zdjęcia zrobiłam 22 marca 2011r.

cytronp3222782cytronp3222780

Cytron poczuł wiosnę bo już od marca zaczął wypuszczać nowe przyrosty. Ucieszyło mnie to bardzo, bo przez zimę trochę się przerzedził (jakiś czas temu spadły liście z jednej gałązki)  i stracił na wyglądzie. Tym bardziej, że miał do wykarmienia coraz to większy owoc. Listki rosły dosyć szybko.

Zdjęcie z 26 marca 2011r.

Zdjęcie z 02 kwietnia 2011r.

Zdjęcie z 07 kwietnia 2011r.

Maj 2011r. Ogłosiłam koniec zimowiska !!!

Cytron po 6 miesiącach został wyniesiony z powrotem na balkon. Nareszcie lato. Ciepełko, które bardzo lubię. Znowu wszystko będzie kwitło i pachniało. Z tej radości owoc cytrona zżółkł całkowicie. Ale nie ma się czemu dziwić, przecież wisi na cytrusie cały długi rok. W tym czasie miał 25 cm w najszerszym miejscu a długość ok. 12cm. Ciekawe jak długo będzie wisiał? Żeby cieszyć się jak najdłużej wiszącym cytronkiem podparłam go kijkiem bambusowym.

Zdjęcia zrobione 12 maja 2011r.

Cytrus do tej pory nie zakwitł a od maja nie wyrosła żadna nowa gałązka. Stoi w miejscu, ale chyba można powiedzieć, że  wszystkie swoje siły kieruje by utrzymać owoc. Za to listki ładnie urosły i nabrały pięknej soczystej zieleni.

Zdjęcia zrobione 6 czerwca i 1 lipca 2011r.