Figowe owce

Mimo, że moja figa posadzona od nasionka 4 lata temu nadal nie owocuje to spokojnie powtarzam, że przyjdzie na nią czas.  W tym roku podcięłam ją trochę i ładnie się rozkrzewiła.  Tymczasem z zadowoleniem oglądam owocki, które rosną na pozostałych moich krzaczkach. Pierwsze owocki pojawiły się na sadzonce, która kupiłam w kwietniu tego roku w Tesco a niedawno niespodziankę zrobiła mi również sadzonka, którą dostałam od koleżanki.

 

Ostatnie nowości w tym roku

W końcu mogę uczciwie powiedzieć sama przed sobą, że obecnie nie potrzebuję już żadnej rośliny na mój balkon. Teraz tylko podlewać i patrzeć jak wszystko rośnie. W zeszłym tygodniu dokonałam ostatnich zakupów moich chciejstw. Będąc na początku lipca w delegacji zobaczyłam przed budynkiem głównej siedziby mojej firmy rosnący krzew surmii. Bardzo spodobały mi się olbrzymie liście i piękne kwiaty, które są bardzo podobne do kwiatów storczyka. Stwierdziłam, że taka roślina idealnie pasowałaby na mój balkon i postanowiłam ją mieć. Poza tym już od jakiegoś czasu zastanawiałam się nad zakupem drzewka brzoskwini. Gdy zobaczyłam w sklepie internetowym, że dostępne są i surmia i brzoskwinia to zdecydowałam się na zakup obydwu drzewek. Ponadto kupiłam bardzo fajne drewniane donice. Chcę je zastąpić obecnie używanymi plastikowymi. W tym roku wszystkie powojniki, które zimowały w plastikowej donicy niestety przemarzły i postanowiłam, że jesienią moje nowe pnącza przesadzę do drewnianych donic. Zostaną dodatkowo ocieplone styropianem i na pewno żadna roślinka już nie przemarznie. Malowanie donic zostawiłam sobie na sierpień bo wtedy będę miała urlop. Planuję jeszcze dokupić kółka by łatwiej móc je przesuwać, bo gdy będą wypełnione ziemią to będą naprawdę ciężkie. I to koniec roślinkowych zakupów w tym roku. Teraz tylko oglądam to co rośnie na moim balkonie  a z powodu afrykańskich upałów podlewam, podlewam, podlewam.

Nowości i nie tylko…

Upał, który tak uwielbiam nie służy moim cytrusom. Pomarańcza „Krysia” zaszczepiona przeze mnie i cytryna, która miała być mandarynką zaczęły zrzucać liście. Dziwne to było, bo liście spadały tylko ze środka rośliny. Nawet nie bardzo mogłam przyciąć gałązki, ponieważ liście pozostały na samych ich końcach. Ze względu na taki stan przeniosłam cytrusy w zacienione miejsce. Zobaczymy co będzie się dalej działo.
Pozostałe rośliny też odczuły wysokie temperatury ale liście nie opadały tak masowo. Poza tym bardzo się cieszę, bo moja lima kaffir zaczęła ładnie rosnąć. Także fingerlimetta wypuściła nowe gałązki a na starych również pojawiły się nowe liście.
Oprócz tego, cytron który w styczniu stracił wszystkie liście wziął się w garść i też zaczął wypuszczać nowe przyrosty. To były moje trzy cytrusy, co do których miałam poważne obawy. Ale na szczęście kryzys został zażegnany i mam nadzieję, że do jesieni moje roślinki jeszcze bardziej się wzmocnią.
Poza tym, wielka niespodzianka spotkała mnie w tym roku, bo w końcu zaczęła kwitnąć pomarańcza „buquet de fleur”. I to nie jedynym kwiatkiem. Na razie piękne pączusie oblepiają gałązki a ja z niecierpliwością czekam na ponoć oszałamiający zapach rozwiniętych kwiatów.
Na moich cytrynach już zawiązały się owocki, które rosną w oczach. Grejpfrut, mandarynka, lima zielona i lima pursha obecnie są w różnych fazach kwitnienia. Natomiast cytron ręka buddy ma już pięć rączek i nadal kwitnie. Chciałabym by choć jeden owocek się utrzymał.
Natomiast jedyny owoc pomarańczy chinotto nabiera kolorów. Pomarańcza bardzo mocno się zagęściła ale nie zauważyłam by chciała zakwitnąć. Ale przecież nie można mieć wszystkiego i dopiero mamy połowę lipca.