Oliwki

Pierwszą oliwkę kupiłam w Lidlu. Było to w 2009r. (z tego roku mam pierwsze zdjęcie). Wyglądem przypominała małe drzewko z grubym pniem. Niestety nie była ze mną długo bo nie przetrwała już pierwszej zimy. Zasugerowałam się informacją podaną na etykiecie, że roślina wytrzymuje do temperatury -12 stopni i postanowiłam przezimować ją na zabudowanym balkonie. Drugą oliwkę kupiłam następnego roku w Tesco i mam ją do dnia dzisiejszego. Początkowo bardzo szybko rosła ale chyba ją przelałam i obecnie nie wygląda najlepiej ale zbiera siły. Natomiast w kwietniu tego roku zobaczyłam piękne drzewko w OBI. Cała korona była obsypana pączkami kwiatowymi. W domu zmieniłam doniczkę na większą i od razu dostała miejsce na balkonie. Z wielkim zainteresowaniem obserwowałam oliwkę prawie codziennie bo byłam bardzo ciekawa jak rozwijają się kwiatki i czy zwiążą się owoce. Wyczytałam w necie, że ze 100 kwiatków zawiązuje się tylko parę owoców. Zawiązało się masę owoców ale cały problem polega na tym, że tylko kilka owocków rośnie. Pozostałe odpadają na etapie, gdy osiągną wielkość małego koralika. Wypatrywałam więc, które koraliki się powiększają. Obecnie jest kilka takich na drzewku ale jeden już wyraźnie przypomina oliwkę. Na razie jest zielona ale dojrzałe oliwki przybierają kolor fioletowy. Jestem bardzo ciekawa jaki będzie efekt. Już przekonałam się, że oliwki nie są mrozoodporne więc owoce będą dojrzewały już w mieszkaniu.

Figowe owce

Mimo, że moja figa posadzona od nasionka 4 lata temu nadal nie owocuje to spokojnie powtarzam, że przyjdzie na nią czas.  W tym roku podcięłam ją trochę i ładnie się rozkrzewiła.  Tymczasem z zadowoleniem oglądam owocki, które rosną na pozostałych moich krzaczkach. Pierwsze owocki pojawiły się na sadzonce, która kupiłam w kwietniu tego roku w Tesco a niedawno niespodziankę zrobiła mi również sadzonka, którą dostałam od koleżanki.

 

Rozmnażanie powojnika

Dzisiaj postanowiłam zrobić sadzonki z klematisa. Najpierw przejrzałam cały Internet w zdobyciu informacji na ten temat. Okazało się, że jest wiele zapytań o sposób rozmnażania powojników i wcale nie jest to takie oczywiste. Dowiedziałam się, że najlepiej jest zrobić sadzonki jednopędowe. Kawałki pędów do ukorzenienia ucina się między węzłami, natomiast od góry tnie się tuż nad liśćmi.

Najlepszym okresem do rozmnażania jest maj- czerwiec, wtedy ukorzeniamy sadzonki zielne ale możemy także to zrobić w sierpniu- wrześniu i wtedy należy uciąć sadzonki półzdrewniałe. Jak już mamy przygotowane odpowiednie gałązki to zanurzamy je w ukorzeniaczu i sadzimy do doniczek wypełnionych torfem i piaskiem. Dalej postępujemy tak jak ze wszystkimi sadzonkami czyli zapewniamy ciepło i wilgotno. Od czasu do czasu spryskujemy środkiem grzybobójczym. Wyczytałam także, że niektórzy przygotowują sadzonki dwuliściowe a inni jednoliściowe. Okazuje się, że sposób sadzenia może być także dwojaki. Można sadzić na wprost na całą głębokość sadzonki do samego węzła a także w przypadku sadzonek z jednym liściem na ukos by ten liść wystawał pionowo.

Znalazłam jeszcze taką informację, że na wysokości ok. 2 cm dolnego pędu należy wyciąć obrączkę ze skórki – tak jak przy rozmnażaniu sposobem odkładu powietrznego. To miejsce potraktowane ukorzeniaczem ma zwiększyć szanse na pojawienie się korzonków.

Ja dołożę jeszcze coś od siebie w tej materii. Zaraz po przygotowaniu sadzonek włożyłam je do roztworu z preparatu „brunatne bio złoto” na 3 godziny by się napiły. Preparat ten już przetestowałam i potwierdzam, że bardzo wspomaga przy ukorzenianiu. Torfu nie posiadam więc sadzonki powędrowały do ziemi kwiatowej wymieszanej z perlitem. Mam 9 sadzonek. 5 posadziłam w pionie natomiast pozostałe 4 zostały posadzone na ukos z jednym wystającym listkiem. Zobaczymy jaki będzie wynik.