Trochę świątecznie

 

Nie wiem czy to tylko dzisiaj czy zawsze o tej porze ptaki tak pięknie śpiewają i muszę stwierdzić, że jest to wyjątkowe zjawisko. Zwykle o godz. 6:50 dojeżdżam już do swojej pracy i słyszę tylko gwar miasta. Dzisiaj, zanim wpadnę w wir prac kuchenno – święconkowych postanowiłam poszukać w Internecie wiadomości na temat sadzenia pelargoni i surfinii, bo takowe niedawno zakupiłam ale głosy ptaków dochodzące z za okna skutecznie odwracają moją uwagę. Co chwilę wychodzę na balkon by posłuchać tego koncertu i naprawdę nie mogę wyjść z podziwu. Cała ściana drzew, która rośnie za moimi oknami i dalsza otulina parku krajobrazowego tętni życiem.  Niesamowite wrażenie. Pięknie zaczyna się dzień. Wesołych Świąt!

Z ogródkowych spraw to przekonałam się, że rolki po papierze toaletowym nie spełniły swojego zadania bo zaczęły pleśnieć. Wydłubałam nasionka kobei i posadziłam na nowo w plastikowych propagatorach. Muszą się pospieszyć ze wzrostem bo za chwilę będę chciała obsadzić nimi balkon. Wczoraj odkryłam, że powojniki, które rosły na dużym balkonie niestety przemarzły. Na małym balkonie 3 powojniki z 4 już się puściły ale tam donice są ocieplone styropianem. W tym tygodniu kupiłam sadzonki pelargonii bluszczolistnej i surfinii i zastanawiam się czy ładnie będą wyglądały jeśli posadzę je na zmianę. Czeka mnie pracowity weekend majowy – już nie mogę się doczekać. Ale teraz czekoladowy baranek wielkanocny się do mnie uśmiecha i przypomina o obowiązkach :)

Co papier toaletowy ma wspólnego z sianiem nasionek?

Piątek to mój ulubiony dzień tygodnia, gdy po pracy rzeczywiście odczuwam wielką potrzebę relaksu i beztrosko korzystam z reszty dnia oddając się błogiemu nic nie robieniu. Wszystkie posiane nasionka zaczynają kiełkować. Wszystkie oprócz kobei ale ona ponoć potrzebuje więcej czasu. Dwie skrzyneczki balkonowe z rozsadami jednorocznych mieszanek kwiatowych postawiłam na klatce schodowej. Jest tam słonecznie i ciepło i nasionka najszybciej wystartowały. W sypialni kiełkuje nagietek i kwiatki balkonowe a w salonie: rumianek,  szałwia, tymianek, oregano, hyzop i kocia trawka. Na razie posiałam je w jednej szklarence więc nie zajmują wiele miejsca stojąc wśród cytrusów ale  pozostałe nasionka posieję po 20 kwietnia od razu do gruntu czyli do donic, bo obecnie nie mam już miejsca na postawienie tacek i pojemników  po owocach i szklarenek a także rolek po papierze toaletowym na parapetach okiennych.  Sposób na wykorzystanie rolek po papierze toaletowym podpatrzyłam w programie Maja w ogrodzie i właśnie w nich posiałam kobeę. Jest to fajna metoda, ponieważ właśnie razem z tymi rolkami sadzi się roślinkę do ziemi bez ryzyka uszkodzenia korzeni. Niestety w okresie wzrostu roślin nie jest to reprezentacyjny widok i na razie rezydują na oknie sypialnianym.

Dzisiaj wracając do domu zerwałam cztery owoce z krzaków dzikiej róży rosnącej przed blokiem z zamiarem posiania nasion. Ciekawe czy wzejdą, może przeszły naturalną stratyfikację – to będzie eksperyment i nie wiem jeszcze gdzie je posadzę, czy zostaną na balkonie czy przeniosę je za płot osiedla. Zresztą w przyszłym roku nie będę bawiła się we wiosenne sianie ani w jesienne wysadzanie cebulek. Wiosną  przyszłego roku po prostu kupię bratki i narcyzy i od razu posadzę do donic. Nie są drogie a efekt jest natychmiastowy. Natomiast na lato kupię sadzonki zwisającej pelargonii i ewentualnie coś do wypełnienia skrzynek. Jedynie obowiązkowo siana będzie kobea i inne pnące jednoroczne no i może ogródek ziołowy ale to się zobaczy i uzależnione będzie od efektu tegorocznych plonów.