Cieplej, cieplutko, wiosna

W końcu nadeszła długo oczekiwana chwila i dogodny czas by posiać nasionka do propagatorów z myślą o  letnich kwiatach balkonowych. Okazuje się jednak, że zupełnie nie mam pomysłu jak mają wyglądać moje balkony w lecie. Będą wyglądały oczywiście cytrusowo ale chciałam posadzić jeszcze jakieś roślinki jednoroczne do skrzynek balkonowych. Na pewno będą pnącza typu kobea, groszek i fasolki ale też chciałabym mieć kącik ziołowy.

Do tej pory zebrałam: mieszankę jednorocznych roślin pnących, powój trójbarwny, kompozycja czerwona, kompozycja niebieska, kobea, fasola ozdobna, mieszanka balkonowa,  nagietek lekarski, szczypior czosnkowy, rumianek pospolity, szałwia fioletowa, tymianek właściwy, lawenda lekarska, oregano, hyzop lekarski i jeszcze masę zeszłorocznych nasion aksamitek różnej maści. W ten weekend będę chciała porobić  pierwsze konspekty.

A już tymczasem na balkonie zauważyłam wyrastające młode listki na chińskim goi – to znak, że dobrze przezimował  na balonie. Także dobrze się ma jagoda amerykańska a w skrzyniach, w których rosną powojniki i nashi wyrastają listki roślin cebulowych, które sadziłam jesienią. Mam nadzieję, że słońce teraz przygrzeje i szybciej zaczną się wychylać spod korowej kołderki i zdążą zakwitnąć zanim posadzę te z nasion. Na razie widoczne oznaki wiosny stoją na stole w mieszkaniu.

Miesiąc marzec miesiącem szczepień

Nie jest to hasło przeczytane gdzieś w przychodni lekarskiej jak najłatwiej można sobie skojarzyć ale chodzi oczywiście o szczepienia roślin cytrusowych. Tak się złożyło, że w ostatnim czasie dzięki uprzejmości zaprzyjaźnionych forumowiczów dostałam gałązki pomelo i bardzo oryginalnego i rzadkiego cytrusa o tajemniczej nazwie Eremocitrus Glauca.  Bardzo chciałam mieć pomelo bo nie miałam jeszcze tego gatunku w swoim zbiorze a poza tym uwielbiam ogromne owocki rosnące  na drzewkach uprawianych w mieszkaniach. Jeśli chodzi o eremocitrusa to nie mogłam się oprzeć by nie posiadać takiego oryginału. Ale zanim będę mogła cieszyć się owocobraniem u siebie w domu to musiałam zająć się otrzymanymi zrazami. Pomelo trudno jest rozmnożyć przez ukorzenienie sadzonek dlatego jedyną metodą uzyskania tej rośliny jest zaszczepienie na innym cytrusie.  Wszystkie otrzymane zrazy zaszczepiłam na posiadanych dorosłych cytrusach. Chciałam kupić do tego celu sadzonki cytryny skierniewickiej ale zrazy dotarły do mnie prędzej więc musiałam kombinować. Dwie gałązki pomelo zostały zaszczepione na drzewku, na którym w zeszłym roku rosła pomarańcza ale zimą niestety zmarniała. Zostały tylko bardzo silnie rosnące gałązki rośliny matecznej i to na nich dokonałam szczepienia. Trzecią gałązkę pomelo zaczepiłam na trifoliacie, którą w zeszłym roku oddzieliłam od zakupionej pomarańczy a czwartą na cytronie. Eremocitrusa zaszczepiłam na drugiej trifoliacie, która też bardzo ładnie przetrwała zimę więc mam nadzieję, że moja praca okaże się skuteczna. Wszystkie szczepienia wykonałam metodą v. Dla mnie jest najłatwiejsza. Dodatkowo wszystkie zaszczepione gałązki zostały zabezpieczone woreczkiem strunowym by miały wilgotno i ciepło. Teraz czekam na efekty.

Wiosenne poruszenie :)

Ostatnio coraz mocniej przygrzewa słońce i chyba wiosna zawitała na dobre. Moje cytrusy w końcu wyraźnie zaczęły dawać oznaki wiosennego pobudzenia, bo niektóre z nich zaczęły wypuszczać nowe przyrosty a te najbardziej osłabione przestały chorować i mam nadzieję, że zbierają siły.

Robiąc pozimowy remanent stwierdzam, że straciłam tej zimy:

Mandarynkę z OBI, jedną z fig od koleżanki Krysi i limonellę.

Prawie bym straciła:

Limę kaffir, finger limettę, mandarynkę klementynkę od koleżanki Teresy, cytrona i oliwkę – czyli bardzo ważne egzemplarze z mojej kolekcji.

Jedną z przyczyn pogorszenia stanu zdrowotnego było na pewno zastosowanie przeze mnie tabletek do zwalczania tzw. nieproszonych gości.  Być może na inne rośliny środek ten działa doskonale ale na moje cytrusy zadziałał szkodliwie. W bardzo krótkim czasie od włożenia tabletek do ziemi rośliny zaczęły niedomagać, tracić liście i całe gałązki zaczęły usychać.  Tak więc mimo szczerych chęci i finansowego poświęcenia (tabletki są dosyć drogie) prawie pożegnałam się ze swoimi okazami.  Chyba napiszę do producenta by zamieszczał informacje na etykiecie, że produkt ten nie jest przeznaczony dla cytrusów. W zeszłym tygodniu przesadziłam rośliny do nowej ziemi. Na razie ich stan nie pogarsza się a nawet zaczynają odbudowywać straty, więc to już sukces. W każdym razie już nigdy nie wsadzę żadnej pałeczki owadobójczej do doniczki i wszystkich opiekunów roślin cytrusowych ostrzegam. Tymczasem pokazuję zdjęcia moich roślinek: przed zimą i po zimie, które wymagają szczególnej opieki w tym okresie.